niedziela, 16 sierpnia 2015

Nowy Pomysł Nowa Stronka! >3

        Ostatnio se tak myslałam... W sumie nie, nie myslałam nawet (nie łapcie za słówka, wiem, że to dziwnie brzmi XD) tylko robiłam... Zaraz, co ja robiłm... Ha! Już wiem! W Bieszczadach byłam, moi drodzy i odwiedzałam sobie taką mini-galerię, w której rózni mało znani artyści wystawiali swoje pace najróżniejszego rodzaju - rzeźby, malowidła, ikony, plecionki, różne. I wpadł do łba pomysł - czemu by nie zrobić czegoś takiego tu? W watasze? Wiem, że niektórzy z Was uzdolnieni są artystycznie w różnych dziedzinach, więc czemu nie pokazać tego światu? Albo chociaż ziomkom z Wariatów? x3

        W galerii tej, moi drodzy Wariaci wystawiane będą Wasze prace, wystarczy że zdjęcie prześlecie na aniahabina@gmail.com albo e-mail Fidelki, której e-mail'a nie znam, ale wystarczy jedno pytanie i na pewno Wam go da ;3
TYLKO! Nie chciałabym dostać jedynie obrazka. Chciałabym, żebyście dołączyli do tego jeszcze tytuł dzieła i jakiś krótki opisik - co Was zainspirowało do jego narysowania, kim są postacie na obrazku, jakaś mała dedykacja może dla kogoś?
Wtedy zostanie Wam przeznaczony post oraz uhonorujemy Was miejscem w zakłądce "Galeria".

        No i oczywiście opinie różnych ludzi też są mile widziane ^^
JEDNAK! Jeżeli macie zamiar zgnoić, zbechtać i obrazić wysiłki osób na tym blogu najlepiej nie odzywajcie się wcale, bo normalnie udupie Was na miejscu własno-ręcznie, odrazu mówię, że nienawidzę czegoś takiego. Nie mówię, że macie wymyślać same pozytywy i ubóstwiać to dziełko, jeżeli Wam się nie podoba powiedzcie, ale sprecyzujcie również DLACZEGO - taka normalna recenzjo-opinia, mam nadzieje, że się rozumiemy i wyślicie się też przy nich, nie chcemy tu widzieć tylko zwykłych "super", "fajnie", "ładnie", piszemy ambitniejsze opowiadania to też wysilmy się przy opini ;3)

        A więc! Zachęcam Was gorąco do dzielenia się swoimi pracami (Możecie nawet przedstawiać pojedyńcze etapy ich powstawania). Ale pamiętajcie, że te prace do kogoś należą, jeżeli nie są Wasze i nie macie pozwolenia na ich użycie nie przywłaszczajcie ich sobie, wszystko jest tu obięte Wariackimi Prawami Autorskimi - jeżeli ktoś nie chce dwierzyć to w mig mu z Fidelką załatwimy i podpisany świstek i mini-logo.

Mam nadzieję, że podoba Wam się ten pomysł i że to wypali x3

Sin of Sorrow x3

sobota, 15 sierpnia 2015

Od Maury do Chris'a - Łamiemy zasady, co?

        Gdybyście mili znaleźć się w głębokiej otchłani i musielibyście wybrać tylko jeden kolor: czarny lub biały, jakbyście wybrali? Innymi słowy - wolelibyście by do końca waszych dni otaczała was czerń, czy biel?
Chociaż to ostatnie słowo wymaga odrobiny doprecyzowania. Ten jasny i przeraźliwie czysty kolor, określamy pewnym mianem. Mówimy przecież „biały”, bo trzeba go jakoś nazwać, ale moim zdaniem jego prawdziwe imię brzmi „nicość”. Czerń to brak światła, a biel natomiast - to brak wspomnień, barwa pustej pamięci.
Wiele istot rozumnych na tym świecie boi się ciemności. Nie lubią czerni, ani nocy, gdyż kojarzy się ona z najgłębiej skrywanymi lękami. Chociaż to również powinniśmy sprecyzować. Wiele wilków nie boi się samej ciemności, ale tego co czyha na nie w tej czarnej pustce. A co takiego szczerzy się do nas w głębi mroku, ukazując swe wielkie, ostre zęby? Co takiego bacznie nas obserwuje, swymi czerwonymi ślepiami? Powiem wam co na nasz czyha. To nasza wyobraźnia, nasza niewiedza i emocje. Gdy czegoś się boimy, niepotrzebnie się nakręcamy, a przez to przestajemy racjonalnie myśleć. A gdy rozum śpi, budzą się upiory.
Tak przynajmniej mi się wydaje.
Ja jednak wolałabym znaleźć się w czarnej otchłani, a nie białej. Nie lubię nicości, i to właśnie jej lękam się bardziej niż mroku. Właściwie to ciemności nigdy się nie bałam. Zawsze twierdziłam, że w noc jesteśmy bezpieczniejsi, gdyż wszystkie uczynki - zarówno dobre jak i złe - są chowane przed światem. Nie, nie obawiałam się czerni. Jednak zawsze bardzo nie lubiłam bieli. Tej pustej, jasnej nicości. Wyczyszczonej pamięci, umysłu bez wspomnień. 
Dlatego właśnie nigdy nie lubiłam śniegu.
- Lepkie cholerstwo. - mruknęłam, otrzepując futro z kolejnych warstw białego puchu. To nie jest tak, że nie lubiłam zimna. Sam śnieg też nie był taki zły, gdyż przypominał mi o tym, jak kiedyś bawiliśmy się z Finn’em w wojnę na śnieżki. Do dzisiaj się w nią bawimy, gdy mamy dobry humor, mimo, że już dawno powinniśmy z niej wyrosnąć. 
Ale gdy byłam sama, nie czułam się komfortowo. Tylko ja i otaczająca mnie biała nicość. Dzisiaj nie było ze mną nawet Finn’a, bo wspomniał, że ma zamiar coś malować. Nie wiem jak on znajduje zapał do sztuki, gdy jest otoczony tak jasną pystką. Zwłaszcza, że płótno również jest białe. 

        Moim oczom ukazała się jaskinia. Nigdy wcześniej jej nie widziałam, ale to może dlatego, że do tej pory nie było nikogo, kto mógłby nas oprowadzić. A właściwie, to ja do tej pory nikogo o to nie poprosiłam. Finn ciągle narzekał i jęczał mi nad uchem, mówiąc, że powinnam kogoś poprosić o to, by nas tutaj oprowadził. Ale gdy odpowiadałam mu, że sam może pójść do kogoś z tym pytaniem, brat nagle milkł i zmieniał temat. Nikogo o nic nie prosiliśmy i oto tego skutki.
Bez dłuższego wahania, weszłam do jaskini. 
W środku było ciemno, jednak nie na tyle, bym nie mogła niczego dostrzec. Właściwie to czułam się lepiej otoczona przez czerń i szarość, niż ten przeklęty wytwór szatana, zwany śniegiem.
Nagle dostrzegłam wilka. Był on wysoki i miał ciemne futro. Leżał zwinięty w kłębek, przy ścianie jaskini. Czyżby spał? A może tylko odpoczywał? Nie miałam pojęcia, ale nie przypominałam sobie, bym widziała tego samca przy ognisku. A ciężko byłoby przeoczyć skrzydlatego wilka, z tęczową grzywką.
- Nic tu po mnie. - mruknęłam cicho i skierowałam swe kroki do wyjścia. 
Nagle usłyszałam szelest. No, może nie tyle szelest co ruch. Odwróciłam głowę i zobaczyłam, że nieznajomy się poruszył. 
- Jenna…? - usłyszałam jego niepewny głos. 
Wywróciłam oczami i z powrotem skierowałam się w stronę skrzydlatego basiora.
- Niezły strzał, aczkolwiek nie celny. Swojej dziewczyny poszukaj gdzie indziej. - mruknęłam. 
Nie chciałam by brzmiało to opryskliwie, ale taka już się urodziłam. Poza tym ogromne ilości śniegu na dworze też się do tego przyczyniły.
Kolorowy podniósł się i zaczął mi się przyglądać uważnie. Po chwili na jego pysku zagościł przyjacielski uśmiech, ale ja widziałam już zbyt wiele, by wziąć go na poważnie.
- Oh, nie przypominam sobie byśmy się kiedykolwiek spotkali.
Wzruszyłam ramionami.
- Może dlatego, że faktycznie tak było?
- Rozumiem. Ale ja nigdy nie miałem nic przeciwko nowym znajomościom, wiesz? - ton jego głosu wcale mi się ni podobał. - Jak ci na imię?
- Na pewno nie Jenna. - mruknęłam. 
Miałam już okazje poznać ową waderę i muszę przyznać, że całkiem ją polubiłam. Wydawałyśmy się dość podobne, więc może powinnyśmy spędzać ze sobą więcej czasu?
- To już wiem. Należysz do tej watahy?
- Aha. Jestem nowa. Przyszliśmy tutaj w trakcie wojny i… - urwałam. 
Nagle sobie o czymś przypomniałam. Zrobiłam wielkie oczy i zaczęłam dokładniej przypatrywać się wnętrzu jaskini. Że też wcześniej nie zwróciłam na to uwagi! Basior, który wcześniej leżał przy ścianie, gdy się obudził i zaczął ze mną rozmawiać, nie podszedł bliżej. Zupełnie jakby… Nie mógł tego zrobić? Ze względów bezpieczeństwa? Nie, najwyraźniej ktoś chciał by ten nie mógł stąd wyjść. Nie był niczym przywiązany, ale wyczuwałam tutaj coś innego. Tak, to była magia. Od początku wisiała tutaj w powietrzu. A zatem ta niewielka jaskinia, do której weszłam… Była więzieniem?
Tak, teraz wszystko było jasne. To dlatego nie widziałam tego wilka przy ognisku. On był tutaj zamknięty, to on był więźniem. Podczas rozmów przy ogniu wychwyciłam imię tylko jednego wilka, który szczególnie podpadł stadu. A brzmiało ono…
- A więc już wiesz kim jestem. - basior przestał uśmiechać się przyjacielsko. I dobrze bo od tego zaczęło mnie mdlić. - Prawda, Mauro? Oh, czy może wolisz Puck?
- Jesteś Chris, prawda? Ten wilk, który zdradził Wariatów, to ty. - przymrużyłam oczy, nie spuszczając wzroku z więźnia.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że on znał moje imię, a ja nie miałam pojęcia skąd. Zupełnie jakby był jakąś istotą wszechwiedzącą. Ale czy wtedy nie zamknęliby go w jakimś lepiej chronionym miejscu? Tak, zapewne tak. Skąd on zatem to wszystko wie?! Zupełnie jakby… Jakby czytał w myślach? Nie, to przecież głupie. Chociaż…
- Oh, zdrada to zbyt mocne słowo, nie sądzisz? 
- Słowa określają czyny. Skoro ono jest mocne, to znaczy, że dopuściłeś się jakiegoś wielkiego występku. - wzruszyłam ramionami i spojrzałam Chis’owi głęboko w oczy - Ale ja myślę, że ty doskonale to wiesz.
Basior nie odpowiadał, ale nie musiał tego robić. Słowa nie zawsze były potrzebne.
„A szczególnie jeśli ktoś może czytać w myślach.”, zauważyłam ironicznie, „Chyba powinnam już pójść. Tak będzie najlepiej.”
- Już idziesz? Zostań, tak miiiiiłoo się z tobą rozmawia. - usłyszałam, gdy znajdowałam się już przy wyjściu. 
W tym momencie powinnam zrobić kolejny krok w przód i odejść, nie oglądając się za siebie. Ale jak często myślimy jedno, a robimy drugie?
- Szkoda, że bez wzajemności. Żeby było jasne, nie lubię gdy zagląda mi się do głowy, jasne? A z resztą! Tylko strzępię sobie język, ty i tak zrobisz odwrotnie.
Chris uniósł jedną brew.
- Skąd taka pewność? Nie znasz mnie i moich motywów. A co jeśli to ty jesteś po złej stronie, hę? Zastanawiałaś się kiedyś?
- Że przepraszam, co? - wypaliłam, a kolorowy uśmiechnął się z zadowoleniem.
- Nie znasz tej watahy i nie znasz Wariatów. A może to ja jestem tutaj tym dobrym?
Wywróciłam oczami, śmiejąc się z irytacją. 
Może i miał rację, ja jednak nie miałam zamiaru tego sprawdzać. Nie lubię mieszać w przeszłości, zwłaszcza jeśli nie dotyczy ona ani mnie, ani moich przyjaciół. Póki co nie mam w tej watasze wielu znajomych. Może jeśli ich zyskam, wtedy… Wtedy trochę ponamieszam.
- Posłuchaj, Tęczowy. Może i jesteś dobry, a może zły. Szczerze? Gówno mnie to obchodzi. Nie wyznaję pojęcia dobra i zła, to zbyt proste. Ale wiesz co? Mam do ciebie pytanie. Dlaczego to zrobiłeś, co? Aż tak źle ci tutaj było?
- Pfff, za kogo ty się masz, co? Przychodzisz tutaj, ja nawet cię nie znam i co?! I myślisz, że odpowiem ci na którekolwiek z pytań?
Westchnęłam, po raz kolejny wywracając oczami. Wszyscy faceci są tacy sami.
- Nie musisz odpowiadać. - odwróciłam się i po raz drugi skierowałam się w stronę wyjścia.
Ta rozmowa od początku nie miała sensu. Najgorsze w tym wszystkim było to, że chciałam być zła na Chris’a. Chciałam mieć do tego pełne prawo, ale nigdy go nie uzyskam. Z jednego prostego powodu: nie znałam go. I nigdy nie poznam. Z resztą, z wzajemnością.
Jednak opuszczając jaskinię czułam się dziwnie niepewnie. Jakbym o czymś zapomniała. Nie zrobiłam czegoś, co powinnam zrobić już wcześniej? Ale to przecież głupie! Samo przyjście tutaj było łamaniem zasad, więc dlaczego czułam, że powinnam tutaj coś zrobić?
- Hej, Tęczowy! - krzyknęłam do niego i po raz ostatni podeszłam do jego „celi” - Wiesz dlaczego nie możesz być dobry? Już ci mówię. Słyszałam o tobie kilka słów, i chociaż sama nie dzielę świata na dobro i zło, to ty zdecydowanie do tych pierwszych nie należysz.
- Tak myślisz? Co zatem o mnie słyszałaś, Puck? - wywróciłam oczami, gdy usłyszałam swoje przezwisko, wypowiadane przez Chris’a. 
Tylko Finn tak do mnie mówił, i dałabym głowę, że skrzydlaty dobrze o tym wiedział.
- Chcesz wiedzieć? A proszę cię bardzo! Wilk bez honoru, zdrajca, przeklęty. Zdradnica, wąż, gnida… Ostatnia szuja…
- Oh, doprawdy? Aż tyle? - basior uniósł jedną brew, a ton jego głosu wyraźnie wskazywał na to, że mi nie wierzy. 
Wzruszyłam ramionami.
- Dodałam też coś od siebie. Mało obchodzi mnie to, że nie mam prawa być na ciebie zła. A co? Coś ci nie pasuje?

Chris? Keira, wybacz mi okropny stan opowiadania *^*

piątek, 14 sierpnia 2015

Słyszę głosy...na konkurs!

        No skoro wszyscy nie kryją się ze swoimi ocenami to ja też się swoją podzielę x3 Ostrzegam tylko, że kiepsko mi idzie pisanie recenzji. Bez lania wody:

1. Od Rex'a do Dan, Liry i Kami - Dobra, wiem, że Rex to postać poboczna i tak na serio nie należy do watahy, ale uznajmy to za głos dla Wiewióry x3 To opowiadanie jest po prostu zbyt piękne by je przeoczyć. Ogólnie uwielbiam prowadzony tu wątek między Danką, a weteranem. Wielki, biały, poharatany wilczur i małe rude nie-wiadomo-co najpierw biegające mu między łapami, a później ujeżdżające jak rumaka XD Gdy sobie wyobraziłam scenę z Danią siedzącą Rex'owi okrakiem na karku i krzyczącą ,,Andale, andale!" miałam problem ze skupieniem się na reszcie opka. Widok jak z filmu Disneya. Powtórzę skojarzenie z Królem Lwem. Tym razem jednak momentalnie przypomnieli mi się Timon i Pumba - nie pytajcie dlaczego, bo sama nie wiem xD Na dodatek zainspirowało mnie to artystycznie, ale najpierw wolę porządnie nauczyć się rysować na kompie. Tak trzymać i czekam na dalszy ciąg!

2. Od Danii do Brego - Mam cię! - I znowu Danka w centrum uwagi. Uwielbiam tą postać. Bardzo oryginalny sposób na witanie się z nowymi, ale czego można było się spodziewać po Brego? x3 Jednak skupmy się lepiej na reszcie opka. Szczerze? Gdyby któraś z moich postaci tak zapoznała się z Bregiem (najprędzej skończyłby tak Leo...Wiewióra, nawet nie myśl o powtórce!) chyba nie za bardzo w przyszłości spędzałaby z nim czas. Lis omijałby go szerokim łukiem ;P Reakcja Dan bardzo mi się podobała. Opis zachowania Brego był wyjątkowo trafiony (chociaż znam go tylko odrobinę dłużej od Fideli, więc co mnie tam oceniać...).

  No to...chyba tyle. Nie umiem z siebie nic więcej wycisnąć. Po prostu podobają mi się te opka. Przypominają mi czasy pierwszej Watahy Nieznanych Wariatów (łezka się w oku kręci) kiedy wszystkie opka zawierały dozę humoru, a każda postać rzeczywiście zasługiwała na plakietkę ,,WZOROWY WARIAT". Nie żeby dzisiaj było gorzej, co to to nie! Rozrosło się to wszystko podczas mojej długiej nieobecności po tym jak blog został rok temu zawieszony na wakacje...No i zapomniałam sobie o wariatach zupełnie :( Aż tu nagle tak z dupy wpisuję sobie adres i...trudno opisać mi swoją własną reakcję. Mieszanka zdziwienia, radości, niedowierzania, smutku i wstydu. Smutku i wstydu, bo nie dotrwałam do ponownego otwarcia i nie spędziłam z tym blogiem więcej czasu.
  Chorobcia, ale się rozpisałam. Kończę, bo jeszcze pomylę sobie watahę z pamiętnikiem ;P Przepraszam za swoje nieobecności i ciągłe wymówki, że komputer ze mną nie współpracuje (to szczera prawda, dupek co chwila włącza bluescreen i nie łączy się z żadną siecią poza przenośnym routerem -,-). Pozdrawiam i życzę miłej resztki wakacji

~ Nyan Cat (która wcale nie zapomniała o wariatach! x3)

Od Bran do Blindwind i Jenny - Inicjacja?

        Bran śledziła wzrokiem opadającą ku powierzchni wody Dżej. Dziewczyna skoczyła tradycyjną bombą, nie przejmując się ile jury odejmie jej punktów za rozbryzg. Szara wadera spojrzała pytająco w stronę Wind. Po chwili jednak przypomniała sobie, że towarzyszka jest niewidoma (ciągle do tego nie przywykła) i zdecydowała się spytać:
  - Tooo...która następna?
  Blind uśmiechnęła się szeroko.
  - Idź następna - odparła. - Dżejka chyba przedstawiła ci dobry przykład. Uznaj to za swego rodzaju....- biała zastanowiła się chwilę, po czym zrobiła palcami (wilki nie mają palców, ale cicho, wszyscy wiedzą o co chodzi xP) cudzysłów: - ,,Inicjację".
  - Inicjacja? - Bran uśmiechnęła się nerwowo. - Robiłyście już coś takiego z nowymi?
  - Nie, ty jesteś pierwsza - Blind bez ostrzeżenia przysunęła dziewczynę niebezpiecznie blisko krawędzi. - Czuj się zaszczycona!
  Wadera spojrzała niepewnie w dół i przełknęła głośno ślinę. Owszem, kiedyś skakała już z wodospadów, możliwe, że większych, ale to było w cholerę temu! Była jeszcze dzieciakiem, który w życiu sobie niczego nie złamał, nie potłukł, nie rozbił w perzynę o wystające ze skalnej ściany głazy...Ooooohohoho! Nie, to za dużo złych wizji naraz. 
  Nagle do wader dotarł z dołu głos Jenny:
  - Hej, Bran! Jak nie dasz rady, to przecież nie musisz...
  Szara wyprostowała się jak struna, zupełnie zapominając o poprzednich ponurych rozmyślaniach.
  - JA NIE DAM RADY?! - wypaliła ciut za głośno.
  Cofnęła się o kilka kroków, przywarła nisko do ziemi - jak przy polowaniu - i rozpędziła się wypompowując z łap tyle ile się dało przy takiej odległości. W ostatniej chwili odbiła się płynnie tylnymi łapami, przednie nakładając jedna na drugą i po zarysowaniu lekkiego łuku pruła powietrze jak strzała, pędząc ku stawowi. Nawet nie zdawała sobie sprawy kiedy zanurkowała. Dopiero gdy przed jej nosem przepłynął jakiś glon, a pod tyłkiem poczuła muł, odbiła się od dna i wynurkowała niedaleko Dżej, biorąc głośny oddech.
  - Łuhu! Dziesięć na dziesięć! - wypaliła waderka. - I jak?
  - ZAJE*IŚCIE! - Bran momentalnie skoczyła adrenalina, a z nią po niesamowitym i ściskającym żołądek przeżyciu także nagły przypływ entuzjazmu.
  - No i widzisz? - Jenna unosiła się brzuchem do góry, leniwie wiosłując łapami. - BLIND! Teraz ty!


Dziewczyny? Wybaczcie, że musiałyście tyle na mnie czekać. I przepraszam za lanie wody :<

Zawieszenia

        O ja cię... Dużo ostatnio tych postów informujących c'nie? No ale trudno, trochę ich będzie potem mam nadzieję, że weźmiemy się za pisanie.
Ale zanim to nastąpi muszę przejść od jednej niefajnej sprawy:

Szczerze? Zawiodłam się na co poniektórych i to bardzo. Prosiłam, pytałam, przekonywałam, ale jedynymi postaciami, które teraz piszą są moje, Fideli oraz Keiry.
Nie mam pretensji do osób, które powiedziały mi o swojej nieobecności, ani do osób, które wyjachały na wakacje. Tylko tych, których nie ma, którzy nie piszą oraz znikneli bez słowa. Żal mam również do osób, które stworzyły daną postać, po czym znudziły się nią bardzo szybko - po co tworzyć postać, która ma być tylko na 5 minut? Od tego dałam postacie poboczne, które są kiedy chcą, a kiedy Wam się znudzą możecie je wywalić, zabić, zapomnieć o nich.

Żeby rozruszać Was troche w mniej miły sposób poczyniłam następujące kroki:

Upomnienia:

Tommy - Wyjechałaś, pretensji do Ciebie nie mam za bardzo, bo aktywna z Ciebie osóbka, jednak nieobecnośś miałaś do 11 sierpnia, a mamy 14, przydałoby się, żebyś się odezwała. Andromedą piszesz, Alvą nieco żadziej, ale również się udzielasz... Jednak są dwa wiilki, o których często gęsto ja sama zapominam, że w ogóle są w watasze, a mianowicie Zafiro i Canay. Canay'em swego czasu pisałaś dużo, ale coś ucicho, chciałbym, żebyś do tego wróciła, ponieważ ciekawe były opowiadania w jego wydaniu, a Zafiro... Ostatnie opowiadanie od niego było już dawno temu. Narazie to nic wielkiego, bo jesteś w miarę aktywna, jednak prosze Cię, żebyś ruszyła też i te mniej używane postacie, albo po prostu zrób z Zaf'a postać poboczną, bo on akurat idealnie się do tego nadaje - jest, jakby go nie było, mało towarzyski, nieufny, nieangażujący się za bardzo w życie watahy.

Annabeth - Ciebie również nie było przez jakis czas, Angel widzę pisze z Jaskrem, jednak przez brak dostępu Nyan do komputera te opowiadania ślamazarnie idą, jednak to jestem jeszcze w stanie zgryźć, choć Nyan i tak już ponagliłam kika razy (moja cierpliwość kończy się) jednak już dawno nie ruszyłaś Maury i Finn'a, tacy towarzyscy, a siedzą sami? Coś mi tu nie pasuje, szczególnie, że swego czasu należałaś do najbardziej aktywnych osób na tym blogu, przydałoby się, żebyś do tego statusu wróciła.

KoTa - Długo byłaś nieobecna, trochę rzeczy wiem, że musisz tam u siebie ogarnąć. Przed swoją nieobecnością Varen'em i Dean'em pisałaś dużo, a teraz Twoje opowiadanie od Marcysi czeka na Loenardo (który postanowił je dokończyć, jednak brak mu komputera), jednak nie myślisz, że czas najwyższy ruszyć dawno zapomnianą Zirę oraz Misę? Szczególnie, że fabułę do nich fajną doczepiałaś... A Varen, może i lubi samotność, ale swoje 3 grosze gdzieś mógłby wcisnąć.


Zawieszenia:

Mora - Pisałam do Ciebie kilka razy, jednak nie otrzymałam odpowiedzi, upominałam się o opowiadanie, a jedyne co dostałam (ponad miesiąc temu) to "postaram się coś niedługo napisać", i ślad po Tobie zaginął, nie wiem co i jak, ale ponad miesiąc już nic nie piszesz, więc jestem zmuszona Cię zawiesić, szczególnie, że Ty jako jedyna masz tu tylko jedną postać, wiec pisanie nią nie powinno być jakoś specjalnie uciążliwe....


Uwaga:

        Dla tych, którzy w tym spisie nie zauważyli wymienionej NyanCat, która też powoli zaniedbuje obowiązki pisarskie informuje - dziewczyna ma duży problem z dostępem do komputera. Upominam ją, męczę ją i nękam, jednak bądźmy wyrozumiali, tak? Bez komputera na blogu mało zrobisz, szczególnie, że wielu z Was wie jakie uciążliwe jest pisanie na telefonie. Opowiadanie od Jaskra zostało napisane, a Nyan zapowiada, że niebawem odpowie na opowiadanie Marcysi oraz Jenny, jak to Nyan - dziewczyna już snuje dalsze wątki i plany... To wszystko jednak w ślimaczym tępie, gdyż technologia rzuca jej kłody pod nogi.

Ursy czepiać też się nie będę, w końcu jest na zwolnieniu do jakoś połowy sierpnia, sama nie wiedziała kiedy wróci, więc jej nękać jeszcze nie będę, dopiero kiedy sierpień zbliżać się będzie ku końcu zapókam do niej z prośbą o opowiadanie.

Chris'a czepiać się też raczej nie będziemy, w końcu bidulek uwięziony jest w jaskini, więc póki ktoś go nie odwiedzi nie wiele może zrobić.



        Ostrzegam, że upomniane postacie, jeżeli w ciągu 2 tygodni nic nie napiszą zostaną zawieszone, a po następnych 2 tygodniach od zawieszenia zostaną wyrzucone ze stada. To samo tyczy się zawieszonych, macie od teraz 2 tygodnie na zameldowanie się w jakikolwiek sposób, inaczej będziemy zmuszeni się pożeganć.

Kolejne Głosy na Konkurs x3

        Skoro anonimowości nie ma to nie, wrzucamy wszystkich na głęboką wodę i dajemy opinię każdej osoby na widok dla całej reszty x3
Ale z racji tego, że moja droga Keira mogła być nieświadoma mojego nagłego pomysłu to, żeby jej smutno i samotnie nie było, dam też swój głos - przebrniemy przez to razem Kierka! Jak to mówią: "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", Wiewióra Cię nie opuści XD

Trudno było cokolwiek wybrać, bo wiele było fajnych opowiadań, jednak po długich minutach (zamieniajacych się w półgodzinówki i godzinki) w końcu dałam radę wyskrobać dwa najfajniejsze (moim zdaniem) opowiadania x3 :

1. "Od Trash'a i Dani do Brego - Przeprosiny w Stylu Husk'a" - Genialna była interwencja Danki. Najmniejsza, najmłodsza, a z drugiej strony najbardziej rozsądna i zdrowo myśląca od hybrydy, której rosądek powinnien był przyjść z wiekiem oraz Husk'a, również na tyle doświadczonego w życiu, że winien był się wpierw zastanowić, czy aby na pewno w miejscu gdzie zebrana była cała wataha z Alfą doszłoby do tak widocznego, brutalnego morderstwa? Mimo swej szalenczości Danka zaskoczyła mnie niezmiernie opanowaniem tej sytuacji, gdzie szkoda, że mało nie doszło do krwawego starcia x3
Za to Trash! Cholercia! Zadziwił mnie, ale to jak! Wpierw miał głupkowate tłumaczenia, faze paniki - standard, fakt, ale potem! Jak doszło do przeprosin, jak tylko się odezwał, aż mnie ciarki po plecach przeszły. Taki strachliwy, fajtłapowaty na co dzień, a gdy przyszło co do czego zabłysł taką dumą i powagą... Szczerze? Skojarzył mi się trochę z Simbą, który w końcu odzyskał władzę i staną na tym swoim kamyczku, dumny i majestatyczny (co prawda w przypadku Husk'a było to tylko na kilka chwil, ale zawsze coś, nie? Aż zyskał szacunku w moich oczach) >3

2. "Od Jaskra do Hakai - W Końcu w Domu" - To opowiadanie mi się spodobało głównie dlatego, że z martwychpowstała jedna z moich ulubionych postaci, postaci nad którą nawet nie wiecie jak bardzo ubolewałam, kiedy dowiedziałam się, że już ma nie zawitać wśród nas... A tu proszę! Jest, jak znalazł x3
No i uwiodła mnie ta zmiana u niego, niby ten sam Jaskier, ale taki inny, znajomy, a jednak obcy... Taka fajna nutka się tego tu zrobiła. Do tego, kocham opowiadania gdzie są spotkania po latach, to jest moja słabość ;3
Do tego z jednej tajemniczości wchodzimy w drugą - odnalazł się zaginiony Betta, ale co teraz? Czy aby na pewno jest taki sam? Może zmieniło się w nim coś innego poza wyglądem? Można mu ufać? Intryganci (w tym ja XD) mogą się tutaj fajnie pobawić w dochodzenia, podteksty i podejrzenia x3

To by było na tyle moich głosów, teraz kolej na KeiręKD ^^ :

No, mi osobiście podałby się:

1. „Od Blindwind do Dan, Jenny i Trash'a -Zbiegły Morderca” - Rozwaliło mnie budzenie, skopanie Trash'a, jego desperacja, późniejsze omdlenie Blind - to wszystko przeczytałam jednym tchem, nie zdając sobie sprawy z tego, że nie wzięłam oddechu od jakich paru minut.

2. „Od Jaskra do Hakai - W końcu w domu” - Od dłuższego czasu zastanawiałam się, czy ktoś ze "starych" wariatów nam się odnajdzie. I jak na zawołanie - taddammmmmmmmm! Jaskier żyje. Byłam bardzo szczęśliwa, a jego opko wyjaśniło mi te zawiłości i tajemnice.

Sin of Sorrow x3

czwartek, 13 sierpnia 2015

Przypomnienie o konkursie!

        Po raz kolejny dzisiaj... Oto ja! Fidelka we własnej osobie, kłaniam się i próbuję przykuć waszą uwagę (sięgam po gwoździe) do naszego bloga. Oraz do konkursu-przypominajki (tak przypominam o przypominajce - fajną robotę sobie wybrałam, nie?). 
Chodziło w nim o wybranie dwóch postów z miesiąca LIPCA (z wyjątkiem własnych), które najbardziej wam się podobały i przedstawienie swojej decyzji albo tu pod postem - albo nieco bardziej prywatnie - na poczcie Ani.


Ja zacznę, żeby było wiadomo o co chodzi i by autorzy wiedzieli, że Ich prace mi się naprawdę spodobały. Anonimowo nie będzie - napiszę tu, wszak moja opinia i nie mam co jej ukrywać. Wręcz przeciwnie - chcę pochwalić moich ulubieńców i nie omieszkam dodać za co. >3



1. Pierwszy, bezkonkurencyjny w moim mniemaniu jest post od Brego - ,,Drugi Skarb" autorstwa Wiewióry, a kierowany do mojej Danki. Jest pod nim z resztą mój komentarz, opisujący całkiem nieźle pozytywne odczucia jakie we mnie wywołał. Świetnie uchwycone zachowanie mojej postaci, ujmujące reakcje Brego - komizm i niewinna słodycz jak z filmu, a mimo to zalatywało przygodą, a nie sentymentami i nudą >3 

Podziwiam Cię za to Wiewióra i oddaję głos na twojego rogacza... nie, to źle brzmi, sorry XD Na naszego kochanego olbrzyma ^^


2. Za drugie opowiadanko, które niezwykle mi się spodobało chciałabym nagrodzić twórczynię Chrisa i Jenny, choć poza moim głosem nie mam za bardzo czym - mam jednak nadzieję, że więcej osób zagłosuje na Twoje prace ^^ A post z lipca, który najbardziej zapadł mi w pamięć to... od Chris'a - ,,Konsekwencja" kierowany do Jenny, Twojej drugiej (pierwszej) postaci. 

Co mam powiedzieć - był świetny! To co piszesz czyta się szybko i płynnie. Brak błędów jest oczywistością, tak samo jak dobrze zbudowane, ciekawe zdania, przy których, nie ważne ile by ich nie było, nie można się zmęczyć. Poza tym intrygowała mnie relacja tych dwu postaci - chciałam się dowiedzieć co jeszcze wymyślisz i w najmniejszym stopniu się nie zawiodłam. Ostry język dziewczyny i próby manipulowania nią Chris'a wypadły znakomicie, podkreślając ich charaktery. I o ile na początku bardzo chciałam tęczowego poznać to teraz jak na niego nie spojrzeć wychodzi na ostatniego ***** KROPECZKI! 


Drugi głos oddany, teraz liczę na Was i wasze opinie ^^


~ Fidela Arbuz