wtorek, 17 czerwca 2014

Od Hakai do Agoni, Andromedy i Jaskra

 Basior zaśmiał się przyjaźnie i posłał mu lekki uśmiech.
- To wolna wataha, ja tu jestem tylko po to by trzymać porządek, a nie po to, by wyznaczać wam legowiska czy ilość pożywienia do zjedzenia. – stwierdził – Śpisz gdzie chcesz, możesz w którejś z jaskiń, a możesz nawet w samym środku lasu lub na urwisku, twoja jest to decyzja.
- Podoba mi się taki układ. – powiedział z zadowoleniem Jaskier i machnął ogonem.
- Doprowadziłem was tam gdzie chcieliście, możesz już iść, Agonio, droga wolna, nie musisz się już z nami męczyć. – powiedział Hakai z nutką oschłości w głosie i kiwnął jej głową na znak, że może odejść, po czym stracił nią zainteresowanie i zwrócił się do Andromedy z Jaskrem – Opowiedziałem wam o sobie, jednak my nic nie wiemy o tobie, zacny poeto. – zwrócił sie do Jaskra – Zechcesz nam coś opowiedzieć? – zapytał i spojrzał na Andromedę, która uśmiechnęła się, widocznie również zainteresowana historią tajemniczego artysty.


Jaskier? Andromeda?

Od Jaskra do Agoni, Andromedy i Hakai

Hakai zaprowadził nas w stronę legowisk. Przez całą drogę opowiadał o swojej watasze to i owo. Ja z przyjemnością słuchałem (bo jestem z natury ciekawski). Nie można było jednak powiedzieć tego o Agonii. Wilczyca co chwilę teatralnie wzdychała a raz odkaszlnęła wyraźnie sztucznie. Andromeda (czarna wadera o złotych oczach) spojrzała na nią karcąco, ale nic nie powiedziała.
- Nie przejmuj się nią. - uspokoiłem wilczycę - A podobno to ze mną trudno wytrzymać...
- Przynajmniej ty nie przerywasz jak ktoś mówi. - powiedział Hakai i wrócił do monologu.
Doszliśmy do legowisk watahy.
- Całkiem tu macie ładnie. – przyznałem - Chciałbym się tylko jeszcze dowiedzieć gdzie konkretnie będę mieszkał i daję wam święty spokój.


<Hakai?>

Szpieg - Ricardo



Imię: Ricardo (dla przyjaciół Ricky bądź Rico)
Wiek: 2 lata
Czym Ty jest?: Catus (czyli po prostu kot domowy, ale profesjonalna nazwa lepiej brzmi)
Co robisz najlepiej?:
- wspinaczka po drzewach
- przedrzeźnianie innych (na serio jest w tym dobry, potrafi podrobić prawie każdy głos)
- jest nawet bardzo przekonujący
- spostrzegawczość to jego największy plus
- potrafi niesamowicie szybko biegać
Rodzina: Tak jak każda: dwoje rodziców, czworo dziadków, no może dziesięcioro rodzeństwa nie jest zbyt normalne.
Partnerka: Pierwsze w ogóle musi spotkać kogoś ze swojego gatunku :P. Na szczęście nadal jest chyba zbyt młody.
Stanowiska: Szpieg
Charakter i Osobowość: Zaradny i pomysłowy kocur. Jest niesamowicie towarzyski. Jednak jest także straszliwym zgrywusem. Nie umie wytrzymać paru minut bez zrobienia komuś na złość choćby krótką docinką. Bardzo trudno mu się "odgryźć", bo każde słowo szybko obraca przeciw komuś innemu. Przez to bardzo trudno wyprowadzić go z równowagi. Lubi zaczepiać nawet największe wilki, bo i tak nikt nie może go dogonić. Ale mimo tego cierpliwym i wyrozumiałym osobnikom nie trudno polubić tego malca.
Dodatkowy Opis: Jest idealnym dowodem na to, że mały rozmiar nie musi być wadą. Ma gibki kręgosłup (jak każdy kot) i dzięki temu łatwo manewruje podczas sprintu. Miękkie łapki ułatwiają Ricardowi kradzież różnych małych przedmiotów. Rico przez większość czasu ma dobry humor.
Hobciostki: Ricky ma słabość do błyskotek. Uwielbia zbierać różne bransolety, pierścionki, stare monety a nawet zwyczajne guziki. Często właśnie z nich okrada nieuważne i zarozumiałe wilki. Nie należy do leniwych kocurów, które wylegują się cały dzień na słoneczku. Owszem, lubi czasem poleniuchować ale bardziej lubi dobrą zabawę.
Historia: Urodził się w najzwyklejszej kociej rodzinie. Mama, tata, babcie i dzadkowie...tylko jego rodzeństwo jakoś mu nie pasowało. W sumie było ich (licząc Ricarda) 11; wszystkie puchate z ogonami w paski. Tylko kolorami się różnili. Ricky był dosłownie czarną owcą, bo wyróżniał się nie tylko charakterem, ale i sierścią. Miał dość traktowania go jak pasujący element układanki i uciekł z domu w poszukiwaniu przygód. Chciał w końcu bardziej się wyróżnić. A kot w watasze wilków (przynajmniej przed jego przybyciem) powinien się całkiem dobrze wyróżniać.

Vigle Verty: 25 ٧  

niedziela, 15 czerwca 2014

Od Ventusa do Damona i Surej

Westchnąłem. Nie miałem najmniejszego zamiaru zostawić jej. Właściwie nie wiem po co.
- Idziesz? - zapytałem Damona. Mruknął coś. Szykował się do ataku, jeśli najdzie potrzeba, bądź i bez potrzeby. Zignorowałem to. Szukałem wadery, której prędko pewnie nie znajdę. Nie miałem czasu (ani chęci) do kolejnej potyczki. Zapach wadery nie był zbyt wyraźny, dlatego kiedy trafiłem na mocniejszy trop rzuciłem się biegiem. Zatrzymałem się dosyć szybko. Trop był znów słaby. Przysiadłem na chwilę i znów westchnąłem. Szybko jej nie znjadę. Po chwili zza krzaków wyskoczył Damon. Skoczył na mnie i przygwoździł do ziemi. Wyszczerszył kły i warknął.
- Wiesz... wolałbym żebyś ze mnie zszedł skoro idziesz w tym samym kierunku i zwalił mnie z nóg potem, jak nie będzie mi się spieszyło z odszukaniem jej - powiedziałem spokojnym wzrokiem. Spojrzał na mnie podejrzliwym wzrokiem. Dopiero po chwili wypuścił. - Dzięki... Tylko tym razem odpowiedz wyraźnie. Idziesz oddzielnie czy pomagasz mi?


<Damon? Surej? Ot taka wena...>

Komunikat! :D

Witajcie ponownie! :D
Oznajmiam wszem i wobec iz powróciłam z mej wycieczki i blog wraca do pracy po tej jakże długiej przerwie x3
Mam nadzieję, że nie rozleniwiliście się za bardzo i będziecie równie aktywni (lub nawet bardziej) jak przed ową przerwą ;)
Odświeżę Wam nieco pamięć i przypomnę jakie to opowiadania macie do dokończenie ;)

Od Agoni do Hakai, Jaskra i Andromedy - Jaskier lub Andromeda

Od Zafiro do Essi i Jenny - Essi lub Jenna

czwartek, 5 czerwca 2014

Komunikat!

Mam niestety złe wieści, gdyż dość dużo wilków będę musiała wpisać na listę nieobecnych, w tym także swoje ^^"
A o to i lista:

Od 09.06 - 13.06 - jadę na wycieczkę klasową na Litwę i bedę kompletnie odcięta od wszelkich urządzeń elektronicznych, oprócz komórki ^^"
Przez następny tydzień nie będzie Jaskra, którego właścicielka ma małe problemy w szkole :/
A przez następne 2 tygodnie nie będzie naszej dorogiej Essi, której niegrzeczna właścicielka coś naskrobała i dostała szlaban na kompa -.-"

Mam nadzieję, że przeżyjecie tę chwilę rozłąki ;)
Sin of Sorrow x3

środa, 4 czerwca 2014

Od Surej do Ventusa i Damona

Wadera spojrzała na dwóch basiorów zmierzających w jej kierunku. Wstała na równe nogi i wyszczerzyła kły, jerząc sierść, wilki stanęły w miejscu patrząc na nią. Wadera patrzyła na czarnego basiora wściekle z nienawiścią w oczach, nie zwróciła uwagi na nowoprzybyłego, nie obchodził on ją aktualnie.
- Po co tu przylazłeś? – krzynęła na niego i schowała się w cień jaskini tak, aby zakryć nogę – Idź precz! Nie dość już mi przysporzyłeś kłopotów? Czego tu jeszcze szukasz? Chcesz się chełpić oszukaną wygraną? A może wyśmiać mnie? – warknęła na niego i nie czekając na odpowiedź na które kolwiek z pytań kontynuowała – Proszę cię bardzo! Śmiej się! Nie mam nic przeciwko! Po co byś tu inaczej przychodził? Napewno nie po to by mi pomóc... – jej krzyk powoli przechodził do mrukliwego tonu, aż w końcu mruknęła pod nosem – W końcu wszyscy jesteście tacy sami.
Zapadło chwilowe milczenie, przerywane jedynie oddalającymi się grzmotami i cichnącym szumem deszczu, dziewczyna wycofała się kompletnie w cień tak, że tylko jej czerwone ślepia błyszczały w ciemnościach, w końcu jej wróg postanowił się odezwać.
- A co jeżeli przyszedłem ci pomóc? – zapytał spokojnie.
- Nie chcę twojej pomocy, litości ani współczucia, nie jestem bezradnym szczeniakiem, który potrzebuje matczynych uczuć oraz troski. – warknęła cicho dziewczyna – Idź precz, po prostu zniknij mi z życia...
To mówiąc zniknęła kompletnie w cieniu, niczym duch, który rozpływa się w powietrzu...


Ventus? Damon? Szukajcie wiatru w polu x3