niedziela, 29 czerwca 2014

Od Feliny do Kogoś

Jak zwykle dzień spokojny, nikogo nie spotkałam. Ale...wyczułam zapach jakiegoś osobnika nawet kilku. Nie miałam pojęcia skąd one pochodzą. Ruszyłam tropem. Chodziłam w ten sposób przez połowę dnia. Wszystkie lasy w okolicy były na prawdę ogromne. Po jakimś czasie znalazłam wspaniałe duże drzewo. Bez problemu wspięłam się na nie i położyłam się na jednej z jego gałęzi. Leżałam tak sobie z dobrą godzinkę. Ptaki śpiewały, przez liście przebijały się liczne promienie słoneczne. Było całkiem przyjemnie...Zastrzygłam uszami gdy tylko usłyszałam, że ktoś nadchodzi. Był jakieś 50 metrów ode mnie, nie było to jakieś małe stworzenie. Kroki były dosyć ciężkie. Gdy był kilka metrów ode mnie ustawiłam się tak aby wylądować tuż przed postacią. I tak zrobiłam. Gdy wylądowałam na ziemi równo i czysto...(spodziewałam się, że może coś nie wyjdzie, ale było idealnie) machnęłam ogonem, który lekko upadł na ziemię. Podniosłam głowę i ujrzałam...

<Kim jesteś?>

Od Damona do Kishana

Niestety, zawsze gdy ogarnie mnie głód muszę dokończyć to co zacząłem. Dysząc, zebrałem siły by zaatakować i... obudziłem się. Nigdy coś takiego mi się nie zdarzało. Otworzyłem szerzej oczy. Dotarł do mnie ból, ciche kapanie deszczu z liści na ziemię oraz szum wiatru.
- J-ja...- lekko pochyliłem łeb na bok- Nic... ci... nie jest?- w końcu wydusiłem to z siebie.
"Pierwszy raz od bardzo dawna odczułem niepokój o drugą istotę! Straszne! Co się ze mną dzieje?!" pomyślałem.
Odgoniłem myśli, obiecując sobie, że wrócę do nich później. Podszedłem do tygrysa i posłałem mu pytające spojrzenie.
-Nie, nic. Tylko ugryzłeś mnie w kark. - odparł z przekąsem.
- Jak mogę ci pomóc?- Uwierzcie mi, to nie ja to powiedziałem. 
Przeszył mnie zimny dreszcz po tych słowach. Nie, to nie mogłem być ja!

<Kishan? Chwilowy rozejm? ;D>

Od Andromedy do Hakai

- Hmmm.. - Spojrzałam na wilka z uśmiechem - Aż tak lubisz moje towarzystwo?
- Może...To jak pójdziesz na spacer?
- Z Tobą? Oczywiście że tak. Nie chcę wracać do mojego starszego brata.
Pobiegłam jak najszybciej w stronę wodospadu.
- Dogoń mnie! -Krzyknęłam do niego.
Biegłam na ślepo przed siebie. Słyszałam, że Hakai z każdą chwilą jest coraz bliżej mnie. Obróciłam się aby zobaczyć biegnącego za mną wilka. Jednak to był błąd, wpadłam w jakiś niegłęboki rów i przeturlałam się po miękkiej, gęstej trawie. Nie podnosiłam się z niej gdy nadbiegł Hakai. Miałam zamknięte oczy i udawałam że traciłam przytomność?
- Andromeda? Słyszysz mnie?
Nagle usłyszałam jak zleciał z brzegu rowu lądując obok mnie. Podniósł się i stanął obok mnie. Dałabym wszystko aby ujrzeć jego wyraz twarzy. Zaczął mnie trącać łapą, gdybym nie miała łaskotek to nadal bym udawała, że jestem nieprzytomna. Zaczęłam się śmiać.
- Ej, to było..
- Jakie? - Przerwałam mu i po chwili dodałam -Dla mnie to było raczej zabawne. Szkoda, że nie widziałam twojego wyrazu twarzy. - Rozejrzałam się za wyjściem z rowu. Po minucie znów biegłam w stronę wodospadu. Choć tak naprawdę to nie wiedziałam gdzie jestem...Po jakimś czasie dobiegłam do jeziora. Stanęłam na brzegu spoglądając w swoje odbicie. Minutę później dostrzegłam, że kilka metrów ode mnie jest wysunięty kamień, z którego zapewne można skakać do wody. Stanęłam na nim i znów spojrzałam w moje odbicie coś sobie śpiewając. Zastanawiałam się gdzie jest Hakai, byłam pewna, że zaraz się pojawi. Słońce miało zamiar już niedługo zachodzić, także stwierdziłam, że będzie trzeba za jakiś wracać. Tak bardzo chciałabym tu zostać na noc. Nadal czekałam na wilka, nie przeszkadzało mi to jednak gdyż lubiłam siedzieć nad jeziorami. Nie! Ja kochałam siedzieć nad jeziorami wpatrując się w nie jak w obrazek.

<Hakai? Gdzież ty się podział?>

sobota, 28 czerwca 2014

Od Kishana do Damona

Bojowy zapęd mnie otumanił. Basior również wyglądał na rozsierdzonego...jednak nie mogło to być naturalne zjawisko. Zawarczał gardłowo i znowu się na mnie rozpędził. Już miałem zrobić podobnie. Powstrzymało mnie wspomnienie słów starszego brata i jego nauki. Nigdy ich nie doceniałem (bo po co tkwić w jednym miejscu i bezsensownie uskakiwać przed atakami?), nie były w mojej naturze.
Teraz jednak szczerze doceniłem technikę Dihrena.
Uspokoiłem oddech. Czas jakby spowolnił. Znowu spojrzałem na pędzącego wilka. Nie panował nad sobą. Jakby był opętany. Kolejnym atutem jest moja waga, która już w pierwszym starciu dała mi przewagę. Pogoda utrudniała stabilność i mi, i wilkowi, jednak on w swoim bojowym szale miał z tym jeszcze większe problemy niż ja. Poza tym mam szerszy rozstaw palców u łap i nie ślizgam się tak jak mój przeciwnik.
Koniec obliczeń. Czas na działanie.
Basior zaszarżował na mnie. Odsunąłem się tylko odrobinę w bok i zamachnąłem łapą na wroga. Pęd przeciwnika i trudność z jej wytraceniem sprawiły, że moje pazury rozorały mu skórę od barku bo biodro zostawiając cztery paskudne szramy. Wilk nie pozostawał mi długo dłużny. Poślizg obrócił go pyskiem do mnie co basior sprawnie wykorzystał i rzucił się na mnie. Tym razem udało mu się skoczyć mi na grzbiet. Nie wywrócił mnie dzięki przewadze masy, ale uczepił się mojego grzbietu gryząc mnie na oślep, aż trafił na mój kark.
Przyznam, że straciłem wtedy panowanie nad sytuacją. Zaczęło mi ciemnieć przed oczami, więc po prostu rzuciłem się na grzbiet w błoto. Przydusiłem przeciwnika do ziemi i natychmiast wstałem. Wilk jęknął i również wstał, ale chyba nie paliło mu się już do walki tak samo jak mi. Oboje ledwo staliśmy na nogach przez utratę krwi i najzwyczajniejsze zmęczenie.

<Damon? Pięć minut przerwy? :P>

piątek, 27 czerwca 2014

Komunikat - Tak kolejny ^^"

Jak sami widzieliście Jaskier miał prawie tyle samo głosów co Andromeda, różnili się tylko jednym głosem, zastanowiłam się nad tym chwilę i doszłam do wniosku, że Jaskier może być Betą, skoro byliście gotowi przyjąć jego rządy jak Alfę, to czemu mielibyście nie zgodzić się na to by był Betą? ^^
Gdy tylko rija11 da mi swój e-mail, będzicie mogli do niej również przesyłać opowiadania, nie tylko do mnie i do Andromedy ;)
Jest to sposób dzięki któremu blog będzie mógł być ciągle aktywny, nawet wtedy, kiedy nie będzie np dwóch właścicieli na raz x3
Mam nadzieję, że zgadzacie się z moja decyzją :)

Sin of Sorrow x3

Od Surej do Ventusa

- Nie wracaj. - burknęła wadera za odchodzącym basiorem, chociaż wiedziała, że to nic nie wskóra.
Jedna rzecz jej się nagle przestała zgadzać, a w zasadzie dwie. Basior nie przyszedł jej dobić, upierał się nawet przy tym, że to nie on sam ją pokonał tylko morderczy żywioł, nie wyśmiewał jej też, tak jak myslała, że bedzie robił.... o co mu więc chodziło? Po co tu przyszedł jeżeli nie po te dwie rzeczy?
"Co jeżeli on jeden jest inny?" pomyślała, "Nie, czemu miałby niby być inny? Święty z niego jakiś, czy co? Nie ma powodów by był inny od reszty, po prostu gra, zakłada maskę, by zdobyć zaufanie, a potem ją zdejmie by ujawnić jaki naprawdę jest i wbije mi nóz w plecy!" wadera toczyła ze sobą wewnętrznął walkę, nie potrafiła się przekonać do basiora, nie mogła mu zaufać, nie wiedziała czemu, ale między nim a nią była jakaś blokada, bariera, która niepozwalała jej nawet na chwilę przekonać się do zamiarów samca, które nie wydawały się być złe.
Zapadła chwila, w której dziewczyna sortowała myśli, zbierała fakty, układa je w sensowną całość i próbowała z nich wyciągnąć odpowiedzi na nurtujące ją pytania, z czego mogłaby wyłuskać w końcu wnioski, pomagjące jej podiąć właściwą decyzję. W końcu westchnęła ciężko, zmęczona wysiłkiem zarówno fizycznym tego dnia jak i psychicznym.
"Mogę zaryzykować wszystko, nawet życie, i mu zaufać, jednak jeżeli okaże się fałszywy, zginę. Jednak jeżeli mu nie zaufam, odejdzie, pryśnie najmniejsza szansa na to, że kiedy kolwiek wyzdrowieję i również zginę, gdyż sama sobie nie poradzę." warknęła ponownie, obie drogie prowadziły do jej ewentualnej śmierci, jednak tylko jedna dawała jej nikłą nadzieję na ujście z życiem, "Cholerny świat!," dziewczyna westchnęła decydując co zrobić, miała tylko jedno wyjście, które wydawało się w miarę sensowne, "Muszę mu zaufać...." wraz z tą myślą przez jej ciało przeszedł zimny dreszcz, nie mogła aż uwierzyć w swój wybór, jednak cóż poradzić, co mogła innego zrobić?

Ventus?

Kominkat - wiem dużo ich dzisiaj ^^"

Ventus, Vanssi oraz Agonia również postanowili wziąć sobie wolne w te dni co mnie nie będzie ^^"
Z tego wynika iż wataha będzi dość opustoszała przez pierwsze dni wakacji gdyż nie będzie aż 7 członków o.O
Sin of Sorrow x3