niedziela, 6 września 2015

CBBG 2 - Chris

Gdyby Chris nie zdradził...
No cóż, prawdę mówiąc trochę mi wbiłaś gwóźdź bo przez duży okres czasu nad tym myślałam, ale w końcu wymyśliłam! A oto i efekt - skrót życia Chris'a.

        Po wygranej wojnie z Frost’em i jego potworami Chris wróciłby razem z watahą na polanę, tam gdzie w oryginalnej historii. Wciąż byłby przy Jennie, na wypadek gdyby jednak coś jej się przytrafiło podczas walki - w końcu tyle się tych proszków nawdychała, nie? Martwiąc się o nią, nie zwróciłby uwagi na to, że sam oberwał po karku - wbił mu się tam kawałek pazura potwora. Co prawda ona nie zwracałby zbyt dużej uwagi na niego - zbytnio byłaby zajęta cieszeniem się ze zwycięstwa i no cóż, rozmowami z Trash'em, a i składaniem życzeń Blind i Brego - w końcu dopiero co mieli urodziny! A no właśnie, Chris podczas gdy Jenka gadałby z Trash'em stworzyłby dla niej coś... Na prezent. Prawdopodobnie kolejnego kolczyka - ale takiego, który by jej o nim przypominał albo chustę czy coś w ten deseń.
Kolejne dni toczyłyby się normalnie nienormalnym rytmem jak to w WNW. Chris'a co prawda męczyłby, z każdym dniem silniejszy, ból w karku, głowie i sercu ale jednocześnie na jego serce spływałby uśmierzający ból miód – Jenna, która zabierałaby go nadal na wycieczki, dużo by z nim spędzała czasu i w ogóle... Nie przejmowałoby go to, że reszta watahy nadal nie bardzo go akceptuje - ważne że Jenna, jego Jenahia, tak. Nawet na Brego i Varen'a by nie zwracał zbytniej uwagi. No, do czasu.
Po miesiącu takiego olewania wszystkich innych włączyłby mu się tryb tak okropny, że sama Dżej zaczęłaby się interesować o co chodzi. Otóż Chris, pobudzony pazurem potwora i jego jadem, nie dawałby dojść do Jenahii żadnemu basiorowi. Prawdopodobnie pobiłby się trochę z Varenem i Brego, a jak nie, to by im ładnie nawtykał itp. Z czasem także wadery przestałby dopuszczać, tym samym mocno złoszcząc Jennę. To całe izolowanie jej od reszty watahy tak by ją rozwścieczyło, że prawdopodobnie by mu zaczęła wszystko wyrzucać, wrzeszczeć a nawet zaczęłaby go bić. On by spokojnie znosił, choć w końcu, gdy Dżej by go przewróciła... No cóż, ponieważ przewróciłaby go na grzbiet, uaktywniłaby resztki jadu tym samym powoli zabijając Chris'a na własnych oczach. Basior pewnie by wstał i udawał, że jest okey ale po chwili z jego ust wylałaby się krew pomieszana z jadem a on sam upadłby na przerażoną Dżej, przygniatając ją do ziemi. Mruknąłby pewnie tylko, że ją kocha i że będzie z nią zawsze... A potem no cóż, umarłby.

Wiem, niezbyt wesoło, ale od początku zakładałam że jego historia taka nie będzie. Określcie się jakoś co o tym myślicie, to dla mnie ważne - Default Smiley ;)

Ludzka Jenna, Ludzki Chris

~ Chris

        Wygląd - Około 180 cm wzrostu, umięśniony choć raczej smukły. Miałby ciemne włosy - nie wiem czy czarne czy brązowe - z małą tęczą za uchem :3. Oczy by miał zielono - niebieskie. Również opalony, jak Jenka, lubię opaleniznę :3
Chodziłby w czerwonych, czarnych, zielonych... I granatowych rzeczach.
Życie - Nie wiem, jaka byłaby jego przeszłość, ale myślę, że mając około 20 lat miałby wypadek i straciłby pamięć. Rząd czy coś zapewniłby mieszkanie w Indiach, pracę... Tam gdzie Jenka, akurat. Zakochałby się w niej, to na stówkę XD
Taki friendzone - jak u nas, w WNW :3
Myślę, że kiedy Jenna zaczęłaby się spotykać z innym facetem on by się z nią zaczął o to kłócić, powiedziałby jej, że ją kocha a potem by sobie poszedł XD
Do domu, gdzie postanowiłby wyjechać z kraju. Pewnie do Hiszpanii - tak myślę. Tam znalazłby sobie w końcu dziewczynę, z którą byłby szczęśliwy. Po dwóch latach dostałby zaproszenie na ślub Jenny - przyjąłby je, nadal ją kochał ale teraz rozumiałby, że to miłość do siostry. Myślę nawet, że polubiliby się wszyscy w czwórkę i Chris z żoną wróciliby do Indii - zamieszkaliby niedaleko Dżej i jej męża a potem... Nie wiem, zostawmy przyszłość samą sobie - ona wie najlepiej - Default Smiley ;)

~ Jenna

        Wygląd - 160 cm wzrostu szczupłego wysportowanego diabełka z niedowagą. Fryzura taka jak u wilka - czarne włosy, wycieniowane. Oczy miałaby brązowe, ciemnobrązowe. Lekko zadarty nosek, drobne zęby. Wiadomo, kilka kolczyków w uszach, ale bez piercingu - w sensie na twarzy. Byłaby opalona, tak... Co do ubioru - koszule w kratę, jeansy, trampki, koszulki pewnie większość ze śmiesznymi napisami. Raczej dziwaczne ubrania - takie dostosowane do jej potrzeb, własnej przeróbki. We włosach indiańskie ozdoby, często nosiłaby bejsbolówkę - tak, Karo pajac nie wie jak to się piszę XD
Nie malowałaby się, w szafie żadnych sukienek czy spódnic ani balerin.
Życie - No, jako dzieciak, jak w historii - wychowana na Indyjską królewnę, a potem pewnie trafiłaby do jakiegoś Domu Wychowania Panien, jakoś tak to sobie wyobrażam. Zwiałaby stamtąd, jak nic. Miałby wtedy pewnie około 18 lat, dałaby sobie radę. Stopem czy jakimś innym tajemniczym sposobem dostałaby się na drugi koniec kraju, bo go kocha. Zmieniłaby imię i nazwisko i żyłaby na własną rękę. Kupiłaby mały domek gdzieś blisko lasu, z dala od miasta. Pracowałaby jako aktorka albo dziennikarka, dorabiając jako niańka dla zwierząt XD
Sama miałaby pełno kotów i psów - nie wiem jak, ani jakich (default smiley :D) Może miałby jakąś przyjaciółkę, czy dwie...Kumplowałaby się z Chris'em - pracowaliby razem. Być może znalazłaby sobie faceta, ale musiałby ją akceptować i być tak samo złośliwy lub choć w połowie (default smiley :D). Myślę, że mieliby dzieci - ona je lubi tylko z charakteru jest ciężko, ale daliby sobie radę :P

Jedno czy dwójkę - nie więcej. W końcu tyle zwierzów...

No, i jak się Wam podoba? Czekammmmmmmmmmm (default smiley ;))

CBBG - Ludzkie Postacie Annabeth

~ Maura

         Może na początek zacznę od wyglądu, co? Tak chyba będzie prościej.


Zawsze wyobrażałam sobie Maurę, jako dziewczynę średniego wzrostu, o dość długich nogach i szczupłej sylwetce. Miałaby nierówno przystrzyżone, brązowe włosy, które na upartego można by związać we względnie przekonujący koński ogon. Jednak, aby tego dokonać, potrzebny byłby cały zestaw spinek… w rezultacie na głowie powstałoby nierówne, nastroszone „coś”, pełne niepasujących do siebie spinek i wystających kosmyków włosów. Jej błękitne oczy, patrzyłyby na ludzi wrogo i nieufnie… zupełnie, jakby nagle została otoczona przez strzygi, a nie istoty tego samego gatunku co ona. Puck chodziłaby najczęściej w strojach, które sama uszyła, lub przerobiła, tak by „nadawały się” do noszenia. Chociaż ja i tak od razu wyobrażam ją sobie w krótkich, szarych i poszarpanych spodniach i podziurawionej, czarnej koszuli z Beatles’ami, którą przerobiła na tunikę. Gdzie by mieszkała? Ja widzę ją tylko w USA. A dokładnie- w jakimś małym miasteczku, na zachodzie stanu Virginia. Zapewne żyłaby w niebieskim domku, który byłby wypełniony kobietami (mniemam, że jej przyjaciółkami, lub kuzynkami… czy też przyjaciółkami kuzynek), obdarzonymi zdolnościami jasnowidzenia. Tak też zarabiałaby na życie. Jako wróżka. Dość dziwny fach, skoro dziewczyna ma dopiero 18 lat… ale cóż począć? A ponieważ sama nie byłaby w stanie zarobić na życie, robiąc to co by robiła, to musiałaby dzielić ten uroczy, jaskrawo niebieski domek z kimś innym. Jednak dzięki temu zyskałaby przyjaciółki, które są równie dziwne jak ona. Czy miałaby jeszcze jakichś przyjaciół?- szczerze? Nie sądzę. A dzieci?- oj, zdecydowanie nie! No to może chociaż chłopaka?- Jeśli tak, to on zapewne również nie należałby do tych normalnych osób i tak jak ona, odstawałby od społeczeństwa. Maura utrzymywałaby dobry kontakt ze swoim bratem bliźniakiem- Finn’em, który dość często wpadałby w odwiedziny do Maury i reszty wróżek. Z resztą, każdy kto jest dziwny byłby mile widzianym gościem! Właściwie to Maura i jej przyjaciółki dawno przyzwyczaiłyby się do tego, że czasami ktoś „randomowo” wbija do ich domu. Czy to na czytanie, wróżenie, lub po to by opowiedzieć o swoim strasznym weekendzie i napić się zielonej herbaty.


~ Finn

      Wysoki chłopak, o wysportowanej sylwetce i niebieskich oczach, które (w przeciwieństwie do Maury) nie patrzyłyby na ludzi, jak na potencjalnych wrogów. Raczej jak na przyjaciół, do których po prostu trzeba się przekonać i dać im szansę, lub dwie. Miałby czarne, poczochrane włosy, które częściowo opadałyby na czoło i zasłaniały widok w najmniej odpowiednim monecie. Nie wiem czemu, ale gdy myślę o nim w ludzkiej postaci, widzę go tylko w ciemnych ubraniach. Nie, Finn nie byłby Emo, ani Gotem… nie wiem czemu, ale czarny po prostu do niego pasuje i tyle. Gdzie by mieszkał? W tym samym, małym miasteczku co Maura. Zapewne gdzieś niedaleko jej jaskrawego domku. On sam żyłby w dość malutkim mieszkanku, jednak (w przeciwieństwie do Puck) mieszkałby tam sam. Sam… nie licząc oczywiście psa, którego traktowałby jak najlepszego przyjaciela. Jaka rasa? Chyba owczarek austriacki, ale nie jestem pewna. Zawsze wyobrażałam sobie, że to dość specyficzne rodzeństwo byłoby ze sobą bardzo zżyte, dlatego też Finn dość często odwiedzałby Maurę (oczywiście większość wizyt byłaby niezapowiedziana). Zarabiałby zapewne jako malarz, lub muzyk. Jeśli chodzi o jego życie osobiste, to na pewno nie miałby zbyt wielu przyjaciół, a to głównie przez swoją nieśmiałość. Czy miałby dziewczynę?- oh, to z pewnością trudne pytanie. Jeśli już to raczej nie należałaby do przeciętnych osób. Może byłaby to któraś z koleżanek Maury? Tak, to chyba wyjaśniałoby częste wizyty. A czy miałby dzieci?- nie… Nie sądzę, by był na tyle odpowiedzialny i dojrzały.

~ Angel

        Oho, i tutaj się zaczyna! Młoda rebeliantka i anarchistka, która łamałaby wszystkie zasady i podskakiwałaby każdemu, komu tylko można. Miałaby 14 lat… To znaczy, że chodziłaby do gimnazjum. Nie, chodziła to może nie jest odpowiednie słowo… Jestem  p e w n a, że taka rozrabiara jak ona opuszczałaby przynajmniej połowę roku szkolnego. Chociaż, nie ukrywam, że w niektórych „kręgach” jej buntowniczy charakter na pewno znalazłby uznanie i może nawet podziw. Myślę więc, że miałaby jakichś przyjaciół, choć co do chłopaka to szczerze wątpię. Z resztą, ona miałaby dopiero 14 lat! Na takie rzeczy jeszcze przyjdzie czas, ale na pewno nie teraz! A co do jej wyglądu… niska i drobna blondynka, o krótkich włosach. Właściwie to wyglądałaby zupełnie jak chłopak. Nie tylko przez to, że miałaby krótkie włosy, ale też… No cóż… Eghem. Nie ważne. Zawsze chodziłaby w zakurzonych, ubrudzonych ubraniach. A wszystko przez to, że nie byłoby dnia, ani nocy, gdyby Angel nie biegała po lesie, nie przewracała się i nie wdrapywała się na wysokie drzewa. Mieszkałaby zapewne na jakimś odludziu. Właściwie to nie wyobrażam jej sobie w towarzystwie rodziny, więc od razu założyłam, że byłaby sierotą. Hodowałaby za to kanarka, którego traktowałaby jak swojego młodszego brata, którego zawsze chciała mieć.

~ Gwenllian

        Nie mam zamiaru niczego ukrywać… takie postacie jak ona prędzej, czy później wylądowałyby w pokoju bez klamek. Wiara w Czarną Magię i przywoływanie demonów raczej nie jest rzeczą tolerowaną przez społeczeństwo. W dodatku nie każdy ludzi być straszony, a właściwie nękany przez taką dziewczynę, jak ona. Chociaż Gwen jest dość bystrą osobą i jestem święcie przekonana, że prędzej czy później uciekłaby z psychiatryka, więzienia, czy miejsca, w którym by ją zamknięto. Zapewne byłaby ścigana przez policję, albo nawet oddziały antyterrorystyczne. W każdym bądź razie, z pewnością nie zaznałaby spokoju w życiu. Chociaż nie ważne, co by się działo… ona i tak zawsze chodziłaby zadowolona, z tajemniczym uśmiechem na ustach. Nuciłaby po drodze jakąś piosenkę, lub układała wiersze. Myślę też, że powszechnie byłaby uważana za dziwaczkę i tyle. Wysoka dziewczyna, o długich, szkarłatnych włosach i płomiennych oczach, które każdemu przyglądają się z rozbawieniem i zafascynowaniem. Na pewno ubierałaby się jak Gotka i takiej muzyki też by słuchała. Gdzie by mieszkała?- cóż, jeśli jest się ściganym przez policję, to nie można mieć stałego miejsca zamieszkania. Co by robiła?- zapewne brałaby jakieś dorywcze prace, z których byłaby w stanie się utrzymać. Mogłaby też pomóc przywoływać demony, osobom które są zainteresowane Czarną Magią. Czy miałaby przyjaciół?- cóż, na pewno jacyś by się znaleźli. Ja obstawiam, że byliby to kumple, którym pomogła uciec z więzienia. W skrócie, dla niej nie byłoby miejsca w naszym świecie.

CBBG - Postacie Arbuza

~ Dania

        Ruda, niziutka, 16 letnia pół niemka-pół japonka z wielkiej rozgałęzionej rodziny żyjącej w jakimś egzotycznym miasteczku (może Rio?). Dla ciekawości - być może miałaby piegi, trochę ciała i nawet biust >3 Chodziłaby głównie w żółtym t-shircie i ciemnozielonych spodenkach z kieszonkami (najpewniej sięgałyby do połowy łydek, ale podoba mi się też wersja za kolana). Do tego odziedziczony po poprzednim pokoleniu plecak, jakaś kamizelka  i może chusta czy opaska na głowę (pewnie też żółta). Charakter pozostałby ten sam - roześmiana, szalona i samodzielna - podróżowałaby stopem po świecie, umiałaby się dogadać z niemal każdym i byłaby nieustępliwa, aż nie znaleźli by dla niej tymczasowej roboty lub nie dali jedzenia ;3 Myślę jednak, że talenty jej ludzkiej wersji opierałyby się na podróżowaniu, znajomości języków i chęci podjęcia się każdej pracy, a nie na talencie muzycznym i wyrabianiu instrumentów. Być może za to umiałaby lepiej śpiewać i nie żałowała, że trudno jej znaleźć chłopaka ;3

~ Kami

        Starsza siostra Dan, ładna, zgrabna i mądra brunetka, jedna z niewielu studentek w rodzinie. Uważnie zaplanowałaby sobie plany na przyszłość i najpierw uczyła się w rodzinnym mieście potem wyjechałaby do lepszych szkół może do Anglii? Może Niemiec? Mimo wszystko Anglia mi bardziej pasuje ;3 Trudno mi powiedzieć coś więcej - byłaby rozważna i choć lubiłaby podróżować to jednak wolałaby wcześcniej dostać dobrą, nie fizyczną pracę, znaleźć rozsądnego dżentelmena na męża i to z nim wyjeżdżać na zaplanowane wakacje. Zdaje mi się, że bylaby uzależniona od kawy i kochała spontanicznie wpadać do kawiarni na nią i na ciacho, zaś z przyjaciółkami spotykałaby się głównie w parku x3

~ Lira

        Ohohoho! Lira - ta cwana rozbójka cały czas nic tylko pakowałaby się w kłopoty odkąd tylko nauczyła by się chodzić (albo i mówić). Ucząc się w domu całe upalne dnie spędzałaby na bieganiu po dachach i napadaniu ze swoją paczką co większych dzielnicowych łobuzów i bandziorów. Byłaby swoistym 'Szeryfem Sprawiedliwości' w ubogiej rodzimej dzielnicy. Plułaby na biznesmenów, na ten cały świat wielkich interesów i kucie w szkole tylko po to by siedzieć za biurkiem. Po skończeniu z bandą i rozróbami zostałaby mechanikiem, albo czymś w tym rodzaju. Niemal nigdy nie nosiłaby spódniczek, za to czasem sukienkę, na bale i festiwale jeśli miałaby odpowiedniego partnera, któremu chciałaby się spodobać i dopiero wtedy widać by było, że naprawdę jest ładną, kształtną kobietą x3

~ Trash 1

        Nie mogę zbyt dużo powiedzieć o przeszłości, by nie spoilerować, ale w ludzkim wydaniu miałby o wiele smutniejsze przeżycia w niej zapisane. Najpewniej dorastałby w sierocińcu (Anglia, albo USA) gdzie ze swoim charakterem robiłby za gbura i dziwadło - jako dziecko dostawałby baty, jako już nastolatek zacząłby się nie tyle wdawać w bójki co kierowany swoimi chorymi lękami, czując się osaczony potrafiłby nagle zaatakować nożem swoich 'kolegów'. Oczywiście nie aż tak bardzo brutalnie, dźgnąć z raz, tak dla ostrzeżenia... Najpewniej miałby fundowanych duużo wizyt u psychologa, ale ostatecznie uznany za poczytalnego w wieku 18 lat wyszedłby z sierocińca i zacząłby samodzielne życie. Byłby cichym, włóczącym się po parkach i mieście w starych ubraniach młodzieńcem, który dnie spędzałby na myśleniu o sensie życia i pisaniu pamiętnika. Z tęsknotą patrzyłby na budynki wyższych uczelni, na naukę w których nie było go stać. Pewno długo nie mógłby znaleźć pracy, ale jeśli spotkałby przypadkiem kogoś kto umiałby dostrzec jego możliwości i dał szansę rozwoju pewno zostałby najpierw pracownikiem jakiejś firmy (w międzyczasie być może załatwiłby sobie studia), a potem  albo założył własną, albo po wielu perypetiach przejął tamtą. W przeciwieństwie do wilczej wersji stałby się bardziej śmiały i nauczył się charyzmatycznie wypowiadać przy współpracownikach, często by się śmiał, a firma poniekąd zastępowałaby mu życie prywatne, które niestety, sądzę kulałoby już do końca życia. Co do wyglądu to jeśli przyjmujemy kreskówkowo-filmowe kryteria to miałby naturalnie czarno-niebieskie włosy (niebieskie na czubku i z wierzchu, czarne pod spodem i na granicach głowy), czerwone oczy i srebrne kolczyki w jednym uchu (od wyjścia z sierocińca do znalezienia pracy - może jeden by sobie na stałe zostawił). Fryzurę miałby raczej 'dziką', nastroszoną, a pasma włosów przed uszami dłuższe od reszty. Po dostaniu pracy chodziłby już chyba wyłącznie w garniturach i marynarkach często z jakimś kolorowym elementem (czerwoną koszulą, niebieskim krawatem - po kilku latach takiego życia przylazłby nawet w czerwonych spodenkach x3) Jako ciekawostkę dodam, że włoski na całym ciele byłyby białe, albinistyczne i pod wpływem stresu działoby się z nimi to co dzieje się obecnie z jego futrem - na szczęście raczej nie byłoby to zauważalne.

~Trash 2

        W drugiej wersji Trash kojarzy mi się nieodmiennie z dzieckiem arystokratycznej (angielskiej) rodziny (wiek chyba XX albo i XIX), pewnie jakimś młodszym, młodszym bratem pozostałego rodzeństwa. Zamknięty w wielkich salonach, pokojach i gabinetach świat obserwowałby przez okna. Być może byłby chorowity i dlatego nie pozwalano mu za często wychodzić. Mieszkałby w mieście choć kochałby wieś i całymi dniami czytał książki, w których znajdowałby opisy sielankowego, tamtejszego życia oraz pięknych pól, lasów i słońca. Ubierany w wytworne, niewygodne stroje pobierałby godzinne nauki języków, geografii i dobrych manier, ale próby wprowadzenia go na salony zakończyłyby się niepowodzeniem gdyż ponury chłopiec gardziłby gośćmi i cały czas siedząc z ponurą miną myślałby o powieściach, które czekają na niego w biblioteczce. Jako młodzieniec byłby uważany za cichego ekscentryka i pozostawiony samemu sobie  w kwestiach znajomości (na jego własne życzenie). Potem stałby się cichym, rozumnym mężczyzną, którego jednak nie charakteryzowała galanteria, lecz ciągłe bujanie w obłokach i wpadanie na słupy uliczne. Najlepiej byłoby gdyby (w końcu miał majątek, którym umiał po cichu rozporządzać) znalazł sobie miłą żonę, która potrafiłaby przymknąć oko na jego roztargnienie i skryty styl życia, a może nawet potrafiła to docenić i stałaby się powierniczką jego rozmyślań i rozważań. Trash mentalnym dziadkiem już od młodości! XD
Ten miałby najpewniej czarne włosy, ale taką samą, rozczochraną fryzurę.

Trochę tego wyszło, mam nadzieję, że ciekawa to ciekawostka i czekam na inne ~

CBBG - Moje Ludzie Postacie x3

~ Blindwind

        Czy miałaby rodzinę? Nie wiem - Dzieci? Wątpię, choć maluchy lubi, jednak napewno byłaby niezależną kobietą zwiedzającą świat i odkrywającą nowe miejsca mimo swego kalectwa. Najchętniej robiłaby to z kimś przy boku - czyli albo z jakąś ukochaną osobą, albo garstką przyjaciół takich jak Renji (który byłby średniego wzrostu nastoletnim chłopaczkiem o kruczo czarnych włosach x3) Brego (o ile wpierw by go wyrwała z wariatkowa) i Rex'em (którego odbić by musiała z więzienia XD). A jakby wyglądała? Jakiś 170 cm wzrostu, szczupła sylwetka, długie zgrabne nogi, przymglone zielone oczy i takie bialutkie włosy z grzywką spadającą na prawą stronę twarzy; nie wiem czemu wyobraża mi się z ciemną karnacją (nie murzynka, ale takie... Kawka z zmniejszą ilością mleczka x3)

~ Brego

        Szczerze? Dla takich jak on w ludzkim świecie nie ma innego miejsca niż wariatkowo, kawtanik bezpieczeństwa i żółty pokoik z poduchami oraz krzesełkiem w kącie, niestety. Ale jakby tylko była taka możliwość Blindwind wkroczyłaby do akcji i wyciągnęła tego wariata stamtąd zabierając go ze sobą na swoje przygody. A co do jego ludzkiej postaci... Nie potrafię sobeie tego wyobrazić, widzę ciemnoskórego człowieka z głową tej hybrydy i nie ważne ile się móżdżę nie mogę się pozbyć tego obrazu spedz oczu XD

~ Hakai

       On akurat miałby najnormalniejsze życie - żona, dom, dobra praca  stadko dzieci... I pies na podwórku x3
Średniego wzrostu, czarne włosy, dobrze umięśniona sylwetka... W sumie mało interesująca postać, taka... Pospolita i coedzienna, ale dla kochającej żony i wesołych bachoróków idealny mąż i ojciec ^^

~ Rex


        Szczerze? Ze swoją nienawiścią do świata pierwsze miejsce, do którego by trafił to więzienie... No ale cóż, nie ma takich krat i takich łańcuchów, które by go powstrzymały! Co to, to nie! Miałby na końcie już tyle ucieczek, że nie byłoby więzienia, z którego by nie uciekł. Ale za to jakby miał możliwość to po ucieczce zapewne, żeby zwiać od policji oraz prawa szwędałby się z Blindwind po nieznanych nikomu terenach, gdzie nikt by go nie znalazł, a on miałby Wind całą dla siebie... No prawie, z dogadaniem się z Brego byłyby lekkie trudności ^^"
A w mojej głowie widzę go... Jako potężnego, wysokiego faceta z łysym łbem, mnóstwem blizn na całym ciele (charakterystycznym brakiem oka) i wytatułowanym "Blizna" na prawym przedramieniu x3

sobota, 5 września 2015

Drake Po Przeróbce x3

Hejao! Kojarzycie jeszcze Drake'a? Mam nadzieję, że tak, a jak nie to migiem zaglądajcie do Galerii odświerzyć pamięć...
.
.
.
.
.
.
.
.
Już? Kuleczki się zdeżyły i przypomnieliście sobie tego przystojniaka? Dobrze x3
Otóż wpadł mi do głowy pomysł... Ulepszenia tego miłego pana ^^
A przez to, że swego czasu bawiłam się trochę w cieńkopisy i cieniowanie (oraz kredeczki) postanowiłam zaryzykować i zrobić na nim mały eksperyment. Nie wiem jak Wam, ale mi się wydaje, że nie jest gorzej i wyszło całkiem fajnie  :3
Przynjamniej ja nie żałuję, że nie zostawiłam tej pracy ołówkiem narysowanej tylko coś z nią zrobiłam, choć przyznam się bez bicia, stracha miałam jak nic, że schrzanię to po całości XD
Bez większych wstępów, wszystko co ciekawe i warte wspomnienia uwieczniłam w poprzednim poście o nim, więc przejdźmy do sedna:



I tak, wiem, jakieś opowiadanie by się tez jakieś przydało ode mnie (ale nie ukrywam, że od Was również (Nyan)) ale na to jeszcze przyjdzie czas ^^"

Sin of Sorrow x3

czwartek, 3 września 2015

Jenka Atakuje!

No i kolejne dziełko do naszej galerii x3


"        No, moi drodzy Wariaci. Oto kolejny ołówkowy Wariat - Andromeda! Ponieważ idę raczej według rangi, potem może jakoś inaczej jak mi się rangi skończą, to nasza samica alfa jest druga w kolejności. Dosyć długo ją rysowałam, kręciłam, wzdychałam, modliłam się, przeklinałam, a nawet złamałam ołówek - wyszło jak wyszło. Tommy, przepraszam z góry jeśli nie podołałam zadaniu, ale może jak skończę caaaaaaaaaaaaaaałą serię - co mi trochę zajmie - to poprawię te rysunki, które nie wyszły najlepiej. Mam nadzieję jednak, że nie jest tak makabrycznie jak mi się wydaje i co... Tyle chyba, liczę, że następny - to jest Blindwind - będzie wyjdzie lepiej ;)"

Niestety nie umiem tego obrócić, żeby było dobrze, więc musicie zdzierżyć, że jest krzywo ^^"



~Andromeda